II Kongres Polski Cyfrowej – Podsumowanie cz I

II Kongres Polski Cyfrowej utwierdził mnie w przekonaniu, że Polska Cyfrowa to układ naczyń powiązanych. Wszystkie w jakiś sposób od siebie zależą. Budowa sprawnego e-Państwa nie jest procesem krótkotrwałym, który można zakończyć podczas jednej kadencji. Trzeba trzymać się strategii, mieć wizję i wytrwale dążyć do celu. Najważniejsza jednak w mojej ocenie jest edukacja i praca u podstaw. Dobrze wyedukowane społeczeństwo w zakresie cyfrowym zapewni popyt na e-usługi wszelakiego typu. Pytanie, czy państwo będzie potrafiło ten popyt obsłużyć.

Kilka dni temu miałem przyjemność brać udział w II Kongresie Polski Cyfrowej organizowanym przez Stowarzyszenie Miasta w Internecie. Tegoroczne spotkanie podzielone było na dwa dni. Pierwszy – konferencyjny dzień był przeznaczony dla wszystkich zainteresowanych tematyką cyfrowej edukacji i kompetencji cyfrowych. Drugi dzień skierowany był tylko i wyłącznie dla Latarników Polski Cyfrowej. Kto to jest? Zajrzyj Tutaj by dowiedzieć się więcej.

Jak istotne są tego typu spotkania pokazał już na samym początku Prezes Stowarzyszenia Miasta w Internecie – Krzysztof Głomb. Postawił on tezę, że aktualnie tak naprawdę nie wiemy kim jest internauta. Różnego rodzaju organizacje badające użytkowników Internetu i ich zachowania nie do końca są świadome o czym tak naprawdę rozmawiają. Jako dowód swoich słów przytoczył on definicje internauty stosowaną przez Bank Światowy. Według tej organizacji jest to „ktoś kto raz w przeciągu ostatniego roku korzystał z Internetu”. Czy faktycznie nadal powinniśmy stosować tego typu definicje i idące za tym miary? Być może inaczej należy podejść do internautów XXI wieku?

Do pierwszego bloku tematycznego, który dotyczył właśnie niewyraźnego portretu dzisiejszych cyfrowych Polek i Polaków zaproszeni zostali dr Dominik Batorski (Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW), Pan Kamil Sijko (Instytut Badań Edukacyjnych) oraz dr hab. Katarzyna Śledziewska (DELab, Uniwersytet Warszawski). Przedstawiali oni wyniki różnego rodzaju badań i raportów. Starali się oni w ten sposób zbudować obraz polskiego internauty w różnym wieku. Chcieli przedstawić nam – słuchaczom – jakie są interakcje Polaków ze światem cyfrowym oraz jaka jest aktywność cyfrowa nauczycieli, uczniów i przedsiębiorców. Pierwszy wniosek przytoczony przez Pana dr Batorskiego był bardzo ciekawy. Jak się okazuje przyrost nowych użytkowników Internetu jest coraz mniejszy. Fakt, z Internetu korzysta aktualnie więcej osób niż w 2013 roku ale jest to przede wszystkim efekt dochodzenia kolejnych roczników. Generalnie przyrost nowych userów Internetu jest znikomy…Dlaczego tak jest? W tym momencie należałoby zadać pytanie, czy programy które miały i mają aktywizować Polaków w zakresie Internetu i innych nowych technologii zostały opracowane dobrze oraz czy pieniądze na nie przeznaczone wydane zostały odpowiednio. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Wiele organizacji i aktywności takich jak chociażby Latarnicy Polski Cyfrowej okazały się strzałem w dziesiątkę i doskonale spełniają swoją rolę.

Badania, które prezentował dr Batorski przyniosły także inne ciekawe konkluzje. Zauważono iż pojawiła się w sieci spora osób, która pomimo odpowiednich umiejętności i wcześniejszej aktywności cyfrowej, teraz zdecydowała się wycofać z Internetu. Idąc dalej tym tropem, wśród internautów pojawia się coraz więcej osób w średnim wieku. Już tylko co dziewiąty internauta w Polsce to uczeń lub student. Nadal najmniej swoich przedstawicieli w życiu cyfrowym ma pokolenie 60+ oraz osoby słabiej wykształcone. Badania przynoszą również inne wnioski. Ludzie o wykształceniu wyższym korzystają z wielu różnorodnych funkcji jakie dostarcza Internet. Rzadko Internet przydaje im się do rozrywki. Zupełnie odwrotnie jest w grupie o słabszych kompetencjach. Tam użytkownicy głównie stosują Internet i komputer do zapewnienia sobie rozrywki.

Wpływ Internetu na życie ma także inne skutki. Osoby z lepszymi umiejętnościami cyfrowymi potrafiły zdecydowanie dłużej utrzymać się na stanowisku w pracy, były skłonne do poszukiwania nowych rozwiązań i zadań, szybciej znajdywały miejsce aktualnego zatrudnienia oraz otrzymywały zdecydowanie lepsze płace i podwyżki. To prawda, aktualnie niemal na każdym stanowisku wymagane są chociaż minimalne umiejętności cyfrowe. Podczas konferencji Latarnicy przytaczali paradoksy dzisiejszego świata. Nauczycielom, którzy mają uczyć nasze pociechy nowych technologii grozi się wyrzuceniem z pracy z powodu braku umiejętności cyfrowych. Bardzo często zdarza się tak, że osoba mająca być autorytetem i nauczycielem dla klasy posiada mniejsze zdolności cyfrowe aniżeli uczniowie. Trzeba z tym walczyć. Bez tego nie uda nam się zbudować w Polsce cyfrowej szkoły.

Badania dotyczące szkolnictwa oraz uczniów wykazują, że dzieci najwięcej z zakresu nowych technologii uczą się nie w szkole, tylko wśród rówieśników i w domu. Jak zmienić aktualny stan rzeczy? Jak zapewnić dzieciom lepsze umiejętności cyfrowe, a tym samym jak sprawić by w tej materii szkoły stały się przydatne? Wnioskiem z prelekcji Kamila Sijko była konieczność zmiany wizji. Według niego należy odpowiedzieć sobie na pytanie: po co wprowadzamy komputery do szkół? Zwrócił on uwagę, że podczas budowania nowoczesnych i otwartych na nowe technologie szkół istotne są cztery czynniki: Wyżej wspomniana wizja, kompetencje nauczycieli, treści i aplikacje niezbędne do nauczania oraz infrastruktura techniczna. Jeśli zadba się o te wszystkie czynniki uda się skutecznie nauczać dzieci w szkołach. Aktualnie dyrektorzy uważają, że komputery w szkołach służą do tego by uczyć się korzystać z komputerów. Nic bardziej mylnego. Zgodnie z założeniami cyfrowej szkoły, komputery, tablety etc. powinny być wspomaganiem do nauczania innych przedmiotów. Pytanie: Jak zmienić podejście, jak wdrażać nowe technologie i uatrakcyjniać życie uczniów, skoro 63% nauczycieli uważa, ze nie o to chodzi w szkole by korzystać z komputerów. Na konferencji dowiedziałem się, że aktualnie możemy już pochwalić się naprawdę przyzwoitą infrastrukturą w szkołach, bo wyniki badań mamy zbliżone do Niemiec, czy Korei Południowej. Niestety, bardzo rzadko w szkołach stosowane są rozwiązania e-learningowe, które paradoksalnie bardzo często są darmowe.

Kolejna część podsumowania już wkrótce. 

FacebookTwitterGoogle+WykopEmailPinterestTumblrLinkedInPodziel się

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.