Czy Polska jest gotowa na IoT?

Internet Rzeczy to kolejny etap rozwoju Internetu. Analiza danych dostarczanych przez coraz większą liczbę sensorów pozwoli przynieść człowiekowi coraz więcej nowych rozwiązań ułatwiających nasze życie. Może też przynieść szereg zagrożeń. Czy jesteśmy na to gotowi?

Dokąd zmierza przyszłość? Dokąd zmierza Internet? Jak każda technologia, w którymś kierunku musi się on rozwijać. Tak samo jak dziecko uczy się najpierw chodzić i pisać, by za pare lat dostać się do najlepszego uniwersytetu w kraju lub za granicą. Internet oraz inne technologie związane z cyfrowym światem także wciąż się rozwijają. Po najprostszych połączeniach telefonicznych, routerach i modemach… po rozwoju idei SOA i chmury… przyszedł czas na rozwój IoT, czyli tak zwanego Internet of Things. Jak wykorzystać połacie danych, które komputery i inne urządzenia zbierają o naszej osobie? Jak to przetwarzać i do czego to może się przydać?

Analiza danych oraz rosnąca liczba urządzeń podpiętych do Internetu to szansa. Nasze pieniądze w bankach mogą być dużo bezpieczniejsze dzięki analizie naszego położenia. Jeśli ktoś z drugiego końca globu będzie chciał wypłacić nasze pieniądze, to bank będzie mógł zablokować tego typu transakcje i poprosić o autoryzacje naszą osobę. Już teraz tak naprawdę poczta np. Gmail lub portale społecznościowe badają miejsca, z których logujemy się do sieci by sprawdzić, czy to faktycznie my.
Kolejny przykład? Rodzące się inteligentne miasta badające liczbę pojazdów oraz natężenie ruchu. A gdyby wykorzystać tę wiedzę i połączyć ją ze stale zmieniającą się  liczbą wolnych miejsc na parkingach? Aplikacje mogłyby podpowiadać nam gdzie możemy zaparkować. Zniwelowałoby to korki i nerwy kierowców. Inteligentne światła to kolejny przykład, nad którym już wiele razy na U24.pl się rozwodziłem.

A gdyby iść jeszcze dalej? Każdy człowiek mógłby mieć wszczepiony w ciało chip badający jego lokalizacje. Oczywiście- nie jesteśmy jako społeczeństwo gotowi teraz na taką ingerencję w naszą prywatność. ALE jak wielkie bezpieczeństwo mogłoby dać? Gdyby ktoś dostał zawału serca – karetka wiedziałaby gdzie go szukać.  Zagubieni w górach, nie musieliby się martwić. Gdyby ktoś obrabował bank lub dokonał zamachu… Chip pozwoliłby namierzyć tę osobę bardzo szybko. Czy człowiek byłby gotowy na takie rozwiązanie?

W ostatnim czasie trafiłem na ciekawe dane. W roku 2020 globalny rynek Internet of Things będzie wart około 1,5 biliona złotych. To niewyobrażalna suma. Czy Polska jest gotowa na to by wejść na rynek IoT? Tak naprawdę już w niego wchodzimy. Być może z mniejszym rozpędem niż inne kraje ale tak – tak wysoko rozwinięta technologia puka do naszych drzwi. Problemem może być jednak nasze nastawienie. Tak samo jak część polaków podchodzi do e-administracji z dużym dystansem, tak samo jak z nieufnością podchodzono do idei chmury, tak teraz społeczeństwo może nieufnie zapraszać do swojego życia urządzenia analizujące dosłownie każdy centymetr naszego zachowania i życia. Czy jesteśmy gotowi na taką ingerencję?

Osobiście wiele razy podkreślałem jak pasjonuje mnie fakt możliwości, które czekają na odkrycie za już uchylonymi drzwiami zbudowanymi z naszych niepewności dotyczących internetu. Pasjonuje mnie i ciekawi paleta ułatwień, które mogą zostać dostarczone człowiekowi wraz z analizą użytkowania przez nas podłączonych do internetu przedmiotów. Oszczędność energii i innych surowców, bezpieczniejsze miasta i świat, szybszy i mniej kolizyjny dojazd z punktu A do punktu B… Ale czy IoT to tylko zalety? Nie ma róży bez kolców. Trzeba pamiętać o rozsądnym i zrównoważonym rozwoju nowych technologii. Wraz z dostarczaniem nowych rozwiązań technologicznych, musimy pamiętać by dostarczać odpowiednie regulacje prawne i zabezpieczenia. Tak wielka liczba sensorów i czujników, na których przecież opiera się Internet of Things wymaga od człowieka zbudowania odpowiednich zabezpieczeń. Tak jak wiele korzyści może przynieść ten poziom rozwoju internetu, tak wiele niebezpieczeństw nam grozi.

Czy jesteśmy gotowi na Internet Rzeczy?
Nie wiem, ale jedno jest pewne… najpierw nauczmy się chodzić, później biegać.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.