NIK o e-administracji w Polsce

Raport NIK dotyczący stanu e-administracji w Polsce wytyka bardzo wiele zaniedbań i problemów, z którymi boryka się aktualnie nasz kraj w tym zakresie. Ministerstwo Cyfryzacji musi dążyć do tego, by koszty aktualnie działających systemów e-usługowych były współmierne do korzyści i wykorzystania e-usług przez obywateli. Wykorzystanie sektora prywatnego w budowaniu lepszej e-administracji, która jest popularna i bezpieczna… wydaje się być strzałem w dziesiątkę. Czy to nowy kierunek?

W ostatnich dniach ujrzał światło dzienne raport NIK, który dotyczył elektronicznych usług w administracji publicznej. Przyznam się szczerze, że niezbyt pobłażliwie ocenia on aktualnie działającą administrację elektroniczną. Przytaczane są w nim dane GUSu z lat 20014-2015, po których widać że zarówno obywatele jak i przedsiębiorcy coraz częściej korzystają z e-usług. Coraz więcej spraw ludzie w Polsce załatwiają przy pomocy Internetu. Niestety, dane Eurostatu nie są już tak bardzo przyjazne. Tylko co czwarty Polak komunikował się z administracją publiczną w 2014 roku przez Internet. Dla porównania, w Danii, Finlandii i Szwecji, ten współczynnik wynosił 80%. Mamy co gonić.

Raport Najwyższej Izby Kontroli zwraca bardzo mocno uwagę na stosunek kosztu wszystkich systemów, na których opiera się e-administracja w Polsce do liczby użytkowników i korzyści dla społeczeństwa. Jest on  niewspółmierny. Polacy wciąż bardzo nieufnie podchodzą do tego typu rozwiązań. Wolą udać się samodzielnie do urzędu i załatwić sprawę w sposób tradycyjny. Z przedsiębiorcami, którzy mają zdecydowanie więcej obowiązków urzędowych, jest zdecydowanie lepiej. Dla nich e-usługi to zdecydowana oszczędność czasu i pieniędzy.

Niestety, dane nie kłamią. NIK badał e-usługi, które są udostępniane przez platformy regionalne w urzędach marszałkowskich województwa małopolskiego, mazowieckiego, podlaskiego i śląskiego. I tak np. na słynnych Wrotach Mazowsza udostępnionych dla obywateli jest aż 1128 usług elektronicznych w okresie od 5 listopada 2014 r. do 30 czerwca 2015 r. gminy i powiaty z województwa mazowieckiego zrealizowały tylko 169 e-usług, z których skorzystało 78 osób. To wręcz wydaje się niemożliwe. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na koszt tej platformy. Jak czytamy na stronie NIK: „Do 30 czerwca 2015 r. na wdrożenie systemu e-Urząd będącego częścią projektu Wrota Mazowsza wydano prawie 10,5 mln zł (co stanowiło ok. 38 proc. kosztów całego projektu)”.

Tak samo kiepsko jest też z „sercem e-administracji”, który miał oddać obywatelom stracony czas za załatwianie przy tradycyjnych okienkach swoich spraw administracyjnych. Okazuje się, że (pomijając fakt, że często system nie działa tak jak powinien i ma tzw. „zadyszki”) ePUAP służy głównie do wymiany pism między samymi urzędnikami. Jak czytamy na stronie NIK „aż 96 proc. dokumentów przesłanych za pośrednictwem ePUAP w badanym okresie stanowiła korespondencja pomiędzy organami administracji publicznej. Sprawy skierowane przez obywateli i przedsiębiorców stanowiły niecałe 4 proc”.

Pomimo tego, że niektóre urzędy bardzo mocno rozwijają e-usługi (niektóre urzędy w Polsce udostępniają nawet 300 e-usług), to i tak ich wykorzystanie jest znikome. W badanych przez NIK urzędach obywatele najczęściej korzystali z e-usług takich jak np. pismo ogólne, złożenie skargi, czy dopisanie do spisu wyborców. Te e-usługi wykazują raczej niewielką dojrzałość.

W czym tkwi problem? Co trzeba zmienić, by e-administracja działała sprawniej oraz by obywatele wgl chcieli z niej korzystać? Jak wykazują dane niewiele ponad 1% badanych ma Profil Zaufany, który umożliwia podpisanie swoich dokumentów i wysłanie ich elektronicznie do urzędu. To jest problem. Trudno jest o wysoką popularność e-usług w kraju, gdy prawie nikt nie może z nich korzystać. Dodatkowo, bardzo dużo udostępnianych usług elektronicznych umożliwia np. załatwienie tylko kilku etapów przy pomocy komputera. Ostatecznie i tak zjawić musimy się w urzędzie. To często wina właśnie braku podpisu elektronicznego ale także i przepisów prawa.

Dużym problemem e-administracji aktualnie jest brak promocji rozwiązań działających. Bo kilka takich w Polsce już jest. Przykładem może być procedura zakładania firmy,  którą całą możemy przejść bez odchodzenia od biurka. Innym przykładem może być bardzo często wykorzystywana przez obywateli i przedsiębiorców możliwość rozliczania się z fiskusem drogą elektroniczną. Popularność tego rozwiązania jest TAK duża, bo Ministerstwo Finansów otworzyło się na sektor prywatny. Firmy prywatne mogą same budować swoje (nierzadko lepsze) aplikacje, przy pomocy których Polacy mogą się rozliczać i składać swoje PIT-y.  To właśnie otwarte API tych systemów pozwoliło na tego typu przedsięwzięcia. Kolejnym dowodem na to, że otwarcie e-administracji na sektor prywatny jest ostatnio bardzo mocno oblegana e-usługa wysyłania wniosku o świadczenie 500+. Wykorzystanie banków, gdzie również na ich platformach elektronicznych można składać ów wniosek sprawiło, że już po tygodniu od początku programu 1/3 całej puli wniosków wysłana była elektronicznie. Być może właśnie to jest sposób na zwiększenie popularności e-usług i e-administracji? Być może to jest sposób na wyjście ze ślepego zaułka? Otwarcie się na sektor prywatny.

Wpuszczenie sektora prywatnego do e-administracji wydaje się być bardzo słusznym pomysłem. Ministerstwo Cyfryzacji mogłoby certyfikować firmy, które miałyby budować swoje własne rozwiązania e-usługowe, by ograniczyć ryzyko wycieku danych prywatnych lub złamania zabezpieczeń. „Podpisywanie się” danymi zapisanymi na naszych kontach bankowych (i zweryfikowanymi) przez  bank pozwoliłoby w dużym stopniu na ominięcie problemu popularności Profilu Zaufanego wśród obywateli. Byłby to kolejny (bezpieczny) sposób na potwierdzanie swojej tożsamości i być może sposób na zwiększenie zainteresowania e-usługami wśród Polaków.

W tym momencie, przy tak niewielkim odsetku osób, które korzystają z e-administracji, trudno jest odpowiednio argumentować zasadność budowania systemów e-usługowych takich jak np. ePUAP, który jak czytamy na stronie NIK: „W latach 2008-2015 (do 20 lipca) na budowę, wdrożenie i utrzymanie platformy ePUAP1 oraz na budowę i wdrożenie platformy ePUAP2 wydano łącznie niemal 108,5 mln zł. W latach 2015-2020 na utrzymanie platformy ePUAP2 zaplanowano wydatki w łącznej wysokości przekraczającej 123 mln zł”. Zaangażowanie bankowości może okazać się strzałem w dziesiątkę. Sama Pani Minister Streżyńska powiedziała, że to dopiero początek wspólnej drogi do lepszej e-administracji. Niedługo banki mają udostępnić na swoich stronach kilkadziesiąt elektronicznych usług z portalu ePUAP. To może bardzo szybko zwiększyć popularność e-Usług w Polsce.

Cały raport możecie znaleźć tutaj

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.